Header image  
Aktualności

--------------------------------------------------------------

Ks Jerzy nie udziela zgody na złożenie kondolencji

w imieniu parafian po Mszy Św.


Ks. Jerzy odmówił dzisiaj prośbie Pana Pawła Chomińskiego o umożliwienie złożenia po
Mszy Świętej oficjalnych kondolencji w imieniu parafian pomimo że Msza byla odprawiana w intencji
zmarłego tragicznie syna dobrze wszystkim znanej parafianki Pani Małgosi Kolińskiej.

Pan Paweł wyszedł jednak po Mszy na środek i bez mikrofonu krótkie kondolencje złożył, za co dziękujemy.

Odmowa stała sie bardziej zrozumiała gdy okazało sie, że po mszy nowa rada parafialna złożyła księdzu życzenia z kwiatami z okazji imienin. W koncu sprawy "mniej ważne" muszą ustąpić sprawom "ważniejszym".

 

Po mszy odbyła się impreza imieninowa księdza w pomieszczeniu Centrum Kultury Polskiej w podziemiach kościoła połączona z piciem szampana.

Po zorientowaniu sie, że po Mszy w tak smutnej intencji odbywa się radosna impreza, część parafian opuściła salę udając się na góre i wychodząc przez główne drzwi kościoła.

Stojący przy drzwiach Pan Juszko powiedział do ostatniej osoby wychodzącej: "Trzeba gonić dziadostwo z kościoła", po czym zatrzasnął za nią drzwi zamykając kościół na klucz.
Jest to kolejny przykład jak pewna grupa wyobraża sobie budowę jedności misji.

--------------------------------------------------------------

Ksiądz Jerzy Frydrych dopuszcza do fizycznej przemocy

na terenie Misji św. M. Kolbe w San Diego.


W niedziele 6 kwietnia 2008, po Mszy św. o godz. 11, ks. J. Frydrych nie reagował gdy doszło do użycia fizycznej przemocy i słownego znieważania parafianina p. Andrzeja Szmidta przez grupę zwolenników księdza.


Incydent miał miejsce w czasie opuszczania kościoła przez wiernych, gdy p. Andrzej jak wszyscy wychodzący wyciągnął rękę do księdza z życzeniami miłej niedzieli. Ksiądz manifestacyjnie nie podał swojej ręki p. Andrzejowi.


Przyjazny gest p. Andrzeja wywołał agresywną reakcję ze strony p Bogdana Maziarza, członka kościelnej rady finansowej, który próbował wyprowadzić p. Andrzeja z kościoła używając fizycznej przemocy przy pełnej aprobacie ks. J. Frydrycha obserwującego całe wydarzenie.

[Przeczytaj nasz komentarz do tego pożałowania godnego incydentu.]

 

--------------------------------------------------------------

Podsumowanie Roku 2007 w naszej Misji.

 

  1. Jest to drugi rok działalności Księdza Jerzego Frydrycha, który przybył do nas z San Francisco (przedtem Huston).
  2. Początkowo Ksiądz zamieszkuje w domu udostępnionym przez P.Weiland (bez opłat wynajmu), później w apartamencie w La Jolla (rent 1850$), a od kwietnia (po licznych protestach parafian na temat nadmienrych wydatków) nie wiadomo gdzie.
  3. W listopadzie 2006 roku w atmosferze próśb RP i RF skierowanych do Księdza o rozliczenie finansowe, przedstawienie rachunków i udokumentowanie wydatków ponad $50,000 tylko na potrzeby księdza – obie rady zostają zwolnione z pełnienia obowiązków.
  4. Ksiądz nominuje osoby do nowej RP i RF mimo że wg statutu naszej parafii, zatwierdzonego przez Biskupa, powinny odbyć się wybory do RP. Ksiądz uspokaja parafian,ze Rady są tymczasowe.
    Osoby które przyjęły nominacje do RP:
    Leszek Langiewicz, Marzena Gibba, Regina Niemirowska
    Nominacje do RF:
    Tomasz Triplet, Jadwiga Przybylska, Agnieszka Piotrowska.
    (Przepraszamy jeżeli kogoś pominęliśmy, ale nigdzie nie został oficjalnie ogłoszony skład nowych Rad).
    Dla tych osób zasady demokracji nie są widocznie istotne.
    Na temat demokracji w Kościele wypowiedział się w artykule w katolickim piśmie ZNAK ksiąz profesor Węckowski:
    „... przywołuję przenikliwe słowa Carla Friedricha von Weizsackera: <<System demokratyczny opiera się na przekonaniu, że ludziom można powiedzieć prawdę>>. Tam, gdzie ludzie nie mówią sobie prawdy, łatwo o ucieczki z pola odpowiedzialności - i łatwo siebie z takiej ucieczki rozgrzeszyć. Nikt już wtedy nie jest nikomu nic winien. Ale poczucie winy nie znika. Co z nim zrobić? Skoro to nie my, skoro nikt z nas nie jest winny, zapewne winni są <<oni>>. Jacy oni? Nie odpowiem, bo każdy sam musi sobie odpowiedzieć.”
  5. Wielkim wysiłkiem P. Reginy Niemirowskiej i Iwony Strzałek zostaje zorganizowana zabawa sylwestrowa, 2006/2007 która przynosi dochód ok. $8.000 dla naszej Misji.
  6. W grudniu 2006 w sytuacji braku rachunków księgowy prosi o zwolnienie z obowiązków. Ksiądz odmawia, po czym na początku lutego 2007 ogłasza: „Były nieprawidłowości finansowe w parafii” (co jest absolutna prawda) i w tym samym zdaniu ogłasza zmianę księgowego.
  7. Zestawienie finansowe za rok 2007 nie zostaje udostępnione. Podsumowania roku dokonuje Leszek Langiewicz - ustnie, natomiast teks nie jest udostępniony na piśmie. Prośba grupy parafian spotkała się z odmowa.
  8. Po wielu zabiegach przedstawicieli parafian odbywa się zebranie mianowanych rad (jedynie 4 osoby) z przedstawicielami parafian. Na propozycje demokratycznych wyborów nie reagują pozytywnie.
  9. Po oficjalnym piśmie zdymisjonowanych Rad na temat nieprawidłowości finansowych dochodzi do audytu przeprowadzonego przez Diecezje. Wyniki Audytu są odczytane (przetłumaczone na język polski) przez p. Tomasza Trippleta. Oryginalna wersja, mimo wielu próśb, nigdy nie została
    udostępniona.
  10. Odbywa się pierwsze zebranie parafian w salce na dole. Ksiądz ogłasza że zebranie jest nielegalne, ponieważ tylko ksiądz może zwoływać zebrania. Mimo specjalnego zaproszenia do rozmów z parafianami nie zaszczyca nas swoją obecnością. Nie pojawia się też nikt z mianowanych rad Parafialnej i Finansowej. Wbrew obawom organizatorów zebranie to przebiegło w kulturalnej atmosferze, może dlatego że zabrakło chociażby jednej wypowiedzi, popierającej zdecydowanie działalność księdza. Pani Anna Tempczyk-Rasell proponuje aby wybrać komitet, który będzie reprezentował parafian. Owocem zebrania jest petycja z prośba o odwołanie księdza proboszcza, którą podpisało ponad 280 osób.
  11. Wiadomo, że powstał list popierający księdza proboszcza, ale list był dostępny tylko dla znajomych i przyjaciół. Podpisy były zbierane w prywatnym domu. Treści nie znamy.
  12. W odpowiedzi na naszą petycję przyjeżdżają zwierzchnicy księdza: Przełożony Zakonu na Amerykę Północną - ks Andrzej Maślejak i ekonom zakonu - ks. Stanisław Hajkowski. Dzięki prywatnym zabiegom dochodzi do nieplanowanego początkowo przez Chrystusowców spotkania w salce na dole. Jest również pełna sala. Tym razem jest obecny ks. Jerzy Frydrych oraz większość członków mianowanej RP i RF. Sytuacja się powtarza. Jedyny głos w obronie proboszcza zabiera p. Przybylski, który twierdzi ze w naszej parafii nie było wystarczającej władzy księdza. Ksiądz robi się na przemian czerwony i blady. Później dostojnicy kościoła stwierdzają że to był lincz księdza Frydrycha. Znów P Anna Tempczyk zwraca się z prośbą do władz kościelnych o pomoc w zorganizowaniu wyborów i rozwiązaniu sytuacji, co spotyka się z pozytywna odpowiedzią. Ksiądz obiecuje zorganizować jeszcze jedno zebranie parafian po Świętach Wielkiej Nocy. (Do dziś dnia zebranie to się nie odbyło)
  13. W czasie Świąt Wielkiej Nocy Ksiądz Bogdan, przybyły z LA wygłasza piękne kazanie na temat przebaczania. W nas parafian wstępuje nowa nadzieja "uściskamy sobie dłonie, będziemy się wzajemnie szanować, parafianie wybiorą RP (składająca się z zupełnie nowych ludzi nie pochodzących ze starych rad ani z mianowanych), zapanuje zgoda i będziemy mogli spokojnie modlić się w Polskiej Misji Maksymiliana Kolbe”. Niestety te nadzije okazują się płonne.
  14. Czekamy następne kilka miesięcy. Wiadomo że odbyło się spotkanie zwierzchników ks. Frydrycha z Biskupem Bromem. Nikt nie zna szczegółów. Na naszą petycję nikt nie udziela żadnej odpowiedzi. Ksiądz Jerzy Frydrych, nie zmienia swojego nastawienia do prowadzonej Misji i sposobu traktowania parafian. Nadal z nikim nie prowadzi dialogu, nie zwołuje zebrania, nie odpowiada na pytania tylko się uśmiecha.
  15. Wielu parafian zaczyna opuszczać Misje, wielu deklaruje że nie będzie wspierać jej finansowo. Ale są i nowi parafianie, zaczynają wymieniać się twarze w naszej misji. Zdecydowanie przybywa nowych młodych ludzi, którzy jak łatwo się domyślić, nie uczestniczyli w burzliwych wydarzeniach poprzednich miesięcy. (Samo przyciąganie nowych parafian jest jak najbardziej chwalebne, szkoda tylko ze odchodzą inni.) Nasza parafia kilka lat temu miała zapisanych ok.300 rodzin. Teraz jest ich 126.
  16. Korzystając z przyjazdu aktorów z Chorzowskiego teatru lalek,były Dyrektor Polskiej szkoły przy kościele prosi księdza o udostępnienie salki pod kościołem na przedstawienie "Smoka Wawelskiego"dla dzieci. Ksiądz odmawia.
  17. Odbywa się coroczny Festiwal. Osoby, które podjęły się i rzeczywiście zorganizowały festiwal to Pani Anna Tempczyk-Rasell (przewodnicząca) i Agnieszka Norton(zbieranie donacji). Atmosfera festiwalu jest inna. Zabroniono wystąpienia naszemu lokalnemu Zespołowi Polonez, nie przyjechało Podhale z LA. Rodzice dzieci argumentowali ze tu w San Diego jest jakaś rozróba i nie będą dzieci tam wysyłać. Mimo, ze brakowało ok.50 osób do obsługi, to jednak inni ciężko pracowali (zarówno parafianie jak i wielu ateistów) aby festiwal był sukcesem finansowym. Wielu pracujących przy festiwalu słusznie zauważa ze nie da się rozdzielić księdza od Misji, a Misje i Festiwal trzeba ratować i tym argumentują swój akces.
  18. Komitet Festiwalowy został rozwiązany zaraz następnego dnia. Rozliczeń finansowych dokonywała Mianowana RF (wierzymy ze zrobili to tak rzetelnie jak tylko mogli).
  19. Został spłacony nasz dług w diecezji ($92.000). $50.000 spłaciła ŚP Pani Car zapisując spadek na kościół (za życia deklarowała ze w dokumencie spadkowym jest $50.000 na misje i $50.000 dla księdza proboszcza). Resztę spłaty dokonano z zarobku festiwalowego. Bardzo się cieszymy z tej spłaty. Szkoda tylko, że mówi się o tym żenowa Rada Parafialna spłaciła kościól zapominając, że poprzednie $400.000 zostało spłacone przez poprzednią radę i że z pierwszych dwóch festiwali za kadencji księdza Frydrycha nie można było przeznaczyć na spłatę długu ze wzgoędu na nadmierne wydatki księdzia.
  20. W gazetce kościelnej pojawia się ogłoszenie zabraniające rozdawania i rozwieszania wszelkich ulotek nie ocenzurowanych wcześniej przez księdza. Zostają tez zakupione tablice: „Do not trespass - private property.”
  21. Jak wiemy przez dwa ostatnie lata nie działała w naszym kościele akcja charytatywna w ramach Food Bank ani żadna inna. Chętni parafianie wydrukowali ulotki informujące, że z okazji Thanks Giving będą zbierane puszki dla potrzebujących. Z gotowa ulotką zgłosili się o pozwolenie do księdza. Ksiądz kilka krotnie pytany nie odpowiadał nic. Natomiast w czasie zbierania puszek osobiście przeszedł i wyrzucił zbierających, z salki pod kościołem.
  22. Sylwestrowa zabawa „misyjna” nie odbyła się w tym roku.
  23. W styczniu Tymczasowy Przewodniczący RP podsumowuje rok 2007. Czyta z kartki bardzo krótką notkę. Dziękuje pięknie wszystkim donatorom i zaangażowanym w sprawę kościoła za pieniądze i prace, co pozwoliło na niesamowity sukces finansowy w tym roku. Informuje również, ze będziemy przebudowywać plebanie przy kościele. Będzie organizowany komitet do zbierania pieniędzy na nowy cel. Na koncie Diecezjalnym są nasze pieniądze Misyjne – około $50.000 (odłożone w cześniej na ewentualny remont). Ponoć Diecezja wystawiła dokument, że są dla nas dostępne. Dokumentu tego nie chciano nam pokazać, ale mamy nadzieję, że te pieniędze zostaną wykożystane na budowę plebanii. Ksiądz nie przystawał na propozycję budowy 1.5 roku temu. Ani pól roku temu kiedy jeden z parafian załatwił zgodę na budowę w administracji miasta. Ksiądz nie wyrażał ochoty zamieszkania przy kościele. Cieszymy się ze zmienił zdanie, mamy nadzieje ze budowa nie będzie się ślimaczyć przez następne lata. Jest to jednocześnie niepokojący nas zwiastun, że ksiądz Frydrych chce zostać z nami dłużej. Wiadomo, że podczas rozpoczętej budowy nie przenosi się księdza. Niewątpliwie ks. Frydrychowi udało się zbudować inna wspólnotę parafialna z która wielu z nas nie chce mieć nic wspólnego.

--------------------------------------------------------------

Dlaczego niektórzy nie dają na tacę

i nie mają ochoty pracować przy festiwalu.

W czasie niedzielnego kazania, ksiądz Jerzy pozwolił sobie na dygresję dotyczącą nie dawania przez niektóre osoby pieniędzy na tacę.
Myślimy że najprostszym sposobem wyjaśnienia dlaczego, byłoby zapytać osoby które nie dają.... Ksiądz jednak jak zwykle, ograniczył się jedynie do swojej opinii na ten temat, wspominając o nienawisci, chęci zemsty, rozdmuchiwaniu konfliktu i cieszącym się diable.

Postanowiliśmy dokończyć zaczętą przez Księdza konwersację i zapytać niektóre osoby nie dające na tacę jaka jest ich motywacja. Myślimy, że znacznie łatwiej jest dać dolara dla świętego spokoju niż nie dawać nic. W końcu zarówno zbierający jak i sąsiedzi patrzą  na osoby nie dające ze zdziwieniem: "Dlaczego on/ona jest taki/taka skąpy/a?" Trzeba też przezwyciężyć wytrenowaną skłonność do sięgania do portfela. Jakie mogą być powody takiej desperacji?

Krótka sąda dała następujące rezultaty:
1. Nie mogę dawać pieniędzy osobie która nadużyła moje zufanie i nie widać u niej chęci  poprawy..
2. Chcę wiedzieć, że moje pieniądze będą wydawane rozważnie i zgodnie z moją, lub większości wolą.
3. Nie widzę zagrożenia dla bytu finansowego Misji, szczególnie że przewodniczący Langiewicz kilka krotnie stwierdzał, że datki na tacę nie spadły. Wolę więc poczekać z moimi pieniędzmi na lepszego gospodarza. Pieniądze wrzucam do mojej skarbonki i chętnie przyniosę je następnemu księdzu hurtem.
4. Ponieważ ksiądz Jerzy wydał znaczne sumy pieniędzy bez konsultacji z Radą Parafialną ani Radą Finansową i przy pierszej próbie kontroli rowiązał wszystkie wybieralne ciała Misji mianując nowe, widzę że dawanie mu pieniędzy jest marnowaniem środków.
5. Skoro Towarzystwo Chrystusowców nie słucha naszych opini, nie dawanie na tacę jest forma wyrażenia mojego protestu.
6. Nie dawanie pieniędzy jest łagodną formą protestu. Wskazuje ona na źródło konfliktu którym jest całkowita odmowa przez ksiedza jakiejkolwiek kontroli nad jego poczynaniami. W ten sposób mogę nadal pomagać w innych dziedzinach jak np czytając w czasie mszy, a zdrugiej strony mam świadomość że moje pieniądze nie są marnowane.
7. Nie daję pieniędzy na tacę ale nie odczuwam żadnej nienawisci - wręcz przeciwnie, robię to z miłości. Ksiądz nie potrafi przyjąć żadnych krytycznych uwag dotyczących błędów jakie popełnił i popełnia w dysponowaniu pieniędzmi Misji, a przede wszystkim w spełnianiu roli lidera naszej społecznosci - lidera który przede wszystkim powinien robic wszystko aby tą społecznosść jednoczyć iwsłuchując się w ich opinie zachęcać do wspólnego działania dla dobra Misji. Jeżeli nie mogę dotrzeć do Księdza słowami to jedyna forma pomocy jakiej mogę mu udzielić to naturalnie reagować na zauważane przeze mnie błędy (ograniczanie dostępu do informacji co dzieje się z zebranymi pieniędzmi, odwołanie z funkcji kontrolnych ludzi wybranych przez społeczność i zastąpienie ich mianowanymi.
8. Ciekawa obserwacja - w ostatnią niedzielę (07-14-07) nie zbierano drugiej składki, co zdaża się ostantio niezmiernie rzadko.

Sąda ne temat "Dlaczego nie mam ochoty pracować przy Polskim Festiwalu" dała podobne rezultaty.

1.Festiwal to zawsze była impreza całej naszej społecznosci. Wszyscy pracowaliśmy przy nim z przyjemnoscią ze względu na atmosferę wspólnego działania dla dobra nas wszystkich. Jeżeli atmosfera zaufania i życzliwosci, została zastąpiona atmosferą niepewności, niedomówień oraz kreujących plotki półprawd i pomówień - zagubiona została jedna z głównych idei festiwalu, idei która pozwalała nam odnosić z roku na rok coraz większe sukcesy na poprzednich festiwalach.

2.W końcu festiwal to taka duza taca z pieniędzmi dla księdza. Nigdy nie ukrywano, że taki jest główny cel Festiwalu, którego realizacja wymaga dużego wspólnego wysiłku.


Zapoznanie się z dokumentami znajdującymi się na naszej stronie powinno  pomóc zrozumieć powody dla których atmosfera nie jest w naszej Misji najlepsza.